Zanim w połowie XVII wieku powstanie Szpital Ogólny w Paryżu, który stanie się miejscem odosobnienia m.in. dla osób bezdomnych oraz cierpiących psychicznie, tego typu przybytki przymusowej separacji dla wybranych grup społecznych będą miały już długą historię.
Wiek XV to czas pustoszenia leprozoriów. Ze względu na malejącą liczbę osób chorujących na trąd, budynki te zaczęły być przekształcane początkowo w zakłady poprawcze, a następnie na miejsca przeznaczone dla osób z chorobami wenerycznymi. Nie zmienił się jednak odbiór społeczny owych miejsc – dawne leprozoria wciąż miały na sobie stigmę wykluczenia, atmosferę postaci „natrętnej a złowieszczej”1. Tym samym pojawił się tu charakterystyczny dla renesansu mariaż fascynacji z odrzuceniem – trędowaci, chorzy i wykluczeni straszyli, lecz byli zarazem w jakimś stopniu bliżej boskości – „w odtrąceniu jest jego zbawienie; wypędzonemu dane jest zjednoczenie pod inną postacią. […] Ubodzy, włóczędzy, skazańcy, obłąkani podejmą dawną rolę Łazarza i przyjdzie nam zobaczyć, jakiego po tym odrzuceniu należało się spodziewać ocalenia dla nich i dla tych, którzy ich odpychają”2. Mimo że tego typu myślenie zaczęło zmieniać się powoli w XVII wieku, czyniąc narrację o szaleństwie coraz mniej mistyczną, sam obłąkany otrzymał jednak ponownie, dobrze znane wszystkim odrzuconym, miejsce odosobnienia. Miejsce, które pomimo nie posiadania już dawnego tajemniczego charakteru, znów napawało lękiem.
1656 rok to data powołania nowego typy placówki – Szpitala Ogólnego w Paryżu, którego oficjalnym celem było „przyjęcie, zakwaterowanie i żywienie ludzi, którzy sami się zgłoszą albo są tam przysyłani na polecenie króla lub sądu”3. W rzeczywistości jednak, było to izolatorium przeznaczone dla części społeczeństwa – bezdomnych, chorych, wyjętych z pod prawa, obłąkanych czy jakkolwiek inaczej „niewygodnych” jednostek. Niedługo po założeniu Szpitala, znajdowało się w nim 6000 osadzonych, co odpowiadało mniej więcej 1% mieszkańców ówczesnego Paryża4. Ich los był powierzony władzy absolutnej placówki, zawierającej się we władzy administracyjnej, handlowej, policyjnej, sądowej, poprawczej i karnej. Władza ta sięgała także poza mury Szpitala, obejmując jurysdykcją cały Paryż: „[…] dyrektorzy rozporządzają słupkami, dybami, więzieniem i lochami według własnego uznania i od żadnego ich postanowienia wewnątrz Szpitala nie ma apelacji; co zaś do zarządzeń, które wydadzą na zewnątrz, mają być wykonywane w formie i treści wbrew wszelkim sprzeciwom czy zażaleniom, jakie by były lub mogłyby być wniesione, bez żadnego uchybienia ani odroczenia, nawet gdyby się wzbraniano i występowano im na przekór. […] Szpital Ogólny był szczególną władzą, ustanowioną przez króla pomiędzy policją a sądem, na rubieżach prawa: trzeci zakon aparatu represyjnego”5.
Niedługo po powstaniu Szpitala Ogólnego w Paryżu, tego typu miejsca zaczęły pojawiać się na całej mapie Francji, aby pod koniec XVIII wieku istnieć w 32 miastach prowincjonalnych6 oraz w większości europejskich państw, m.in. w Anglii, Holandii, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii. Zamykano w nich „pospolitych skazańców, młodych chłopców sprawujących rodzinie kłopoty lub marnotrawiących jej włości, włóczęgów i obłąkanych”7. W rejestrach jednego ze szpitali – Bethleem z Bicetre, odnaleźć można terminy określające osadzonych: „rozpustnik, głuptak, marnotrawca, kaleka, pomieszany rozum, libertyn, wyrodny syn, rozrzutny ojciec, prostytutka, obłąkany”8. Nie bez powodu przywołuje to wspomnienia o dawnych leprozoriach. Poza podobną grupą osadzonych, szpitale ogólne zakładane były niekiedy w tych samych budynkach, w których dawniej przebywali chorzy na trąd, młodociani przestępcy i wenerycy. Zmienił się jedynie ich moralny wydźwięk – wykluczenie nie było już powiązane z mistyką i ekskomuniką. Stało się wykluczeniem zgodnym z ówczesną etyką, zakorzenioną w produkcji i handlu. Nieróbstwo miało swoje odbicie w nowej grupie wyklętych ze społeczeństwa, jak niegdyś w grupie trędowatych. „W dobie klasycyzmu po raz pierwszy dostrzeżono obłęd poprzez etyczne potępienie lenistwa, w społeczeństwie, którego immanentną spójność gwarantowało zjednoczenie przez pracę”9. Jest to więc okres łączenia obłąkanego z przestępcą, w wyniku czego podstawową rolą szpitali ogólnych była w rzeczywistości zinstytucjonalizowana naprawa „moralnej ułomności” – odseparowanie lub ewentualne przywrócenie przestępców wszelkiej maści na zdrowe łono społeczeństwa. Szpitale były przede wszystkim instytucjami moralnymi10, które w problemach psychicznych widziały zestaw ludzkich przywar: lenistwo i głupotę.
Tak widzianą niemoralność starano się w szpitalach ogólnych rzekomo leczyć, stosując najczęściej połączenie farmakoterapii z sakramentem pokuty oraz karami cielesnymi. Problemów z którymi borykali się pensjonariusze nie kojarzono już ze zrządzeniem losu czy tajemnicą, która miałaby stać za obłędem. Kłopoty te były traktowane jako wynikowa intencjonalnego działania człowieka. W związku z tym stosowano Wielką Kurację, która miała mieć przede wszystkim charakter oczyszczający ciało i duszę osadzonego. Trwała 6 tygodni, obejmując wielokrotne: puszczanie krwi, lewatywy, kilkugodzinne kąpiele, spowiedzi oraz nacierania rtęcią11. Próby samobójcze, które zdarzały się w placówkach, traktowane były jako zamach na świętość życia, przez co odpowiadano na nie ostrzej. Niedoszli samobójcy nie byli już skazywani na śmierć jak niegdyś, a korygowani moralnie za pomocą unieruchomienia ciała, aby nie mogli więcej targnąć się na swoje życie12. Szpitalne praktyki zamiast leczyć osłabiały pensjonariuszy, prawdopodobnie mając u podstawy złożenie, że „zdrowe ciało jest szczególnie skłonne do grzechu”13.
Jak podsumował to Foucault: „Fakt niesamowity, że właśnie racjonalizmowi przypadło autorstwo tej mieszaniny kar i leków, bez mała identycznych poczynań karcących i uzdrawiających. Wynalazł on pewien rodzaj postępowania dokładnie wyrażającego myśl zarówno medyczną jak moralną, a w całokształcie będącego antycypacją mąk wiekuistych i wysiłkiem w celu przywrócenia zdrowia. W gruncie rzeczy chodziło o przebiegłą rację medyczną, która świadczy dobro sprawiając ból. […] Internowanie umożliwiło więc stosowanie osławionych leków moralnych – kar i terapii – będących głównym zajęciem w przytułkach dziewiętnastowiecznych”14.
Przełom XVIII i XIX wieku to czas ogromnych zmian w stosunku do osób cierpiących psychicznie. Dominacja nauk przyrodniczych zaczęła oddziaływać również na rozumienie tzw. obłędu. Świat chorób został przeorganizowany zgodnie z nowym, racjonalnym i opartym na wierze w rozum spojrzeniem na rzeczywistość. Opisywanie problemów zdrowotnych zaczęło przypominać klasyfikacje botaniczne: „Jestem przekonany, że przyczyna dla której nie posiadamy dotąd trafnej historii chorób, na tym polega, że w większości autorzy widzieli w nich dotychczas ukryte i mgliste skutki złego usposobienia i podupadłego stanu natury i żałowali czasu na zabawę w ich opisywanie. Tymczasem najwyższa istota produkując lub hodując chorobotwórcze humory stosowała prawa nie mniej pewne niż przy stwarzaniu bądź roślin, bądź chorób”15. Nastąpił powolny proces medykalizacji obłędu, którego poznanie zaczęło polegać na badaniu jego objawów, spisywaniu listy oznak choroby16. Pojawiły się pierwsze kategorie chorobowe, bliskie współczesnemu rozumieniu, takie jak mania czy otępienie. Mieszały się one jednak z dysfunkcjami opisywanymi jako idiotyzm, głuptactwo czy głupota. Przykładowo ta ostatnia rozumiana była jako łagodny stopień otępienia, charakteryzujący się słabym rozumowaniem i pamięcią17. Zmiany w opisie chorób, wpłynęły także na placówki lecznicze – wiek XIX to czas reformy szpitali, których charakter stawał się coraz bardziej medyczny18.
Artykuł jest częścią serii. Ciąg dalszy dostępny tutaj: „Historia terapii. Część III” //
* Fragment obrazu załączony do artykułu: „The Danaides” John William Waterhouse
1 M. Foucault, Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu, Warszawa 1987, s. 53.
2 Tamże, s. 20.
3 Tamże, s. 56.
4 Tamże, s. 61.
5 Tamże, s. 57.
6 Tamże, s. 58-59.
7 Tamże, s. 61.
8 Tamże, s. 86.
9 Tamże, s. 58-59.
10 Tamże, s. 77-78.
11 Tamże, s. 89.
12 Tamże, s. 96.
13 Tamże, s. 89.
14 Tamże, s. 90.
15 Tamże, s. 182.
16 Tamże, s. 181.
17 Tamże, s. 194.
18 Tamże, s. 191.