Rok 1793 to data przełomowa, tzw. mit założycielski psychiatrii. Wtedy to Philippe Pinel młody lekarz, namaszczony przez nowy rząd jakobiński utworzony po Wielkiej Rewolucji Francuskiej, wkroczył do paryskiego Szpitala Ogólnego dla mężczyzn (Bicetre) i w akcie reformatorskiego gestu uwolnił z kajdan cierpiących psychicznie. Dwa lata później powtórzył ten ruch w siostrzanym Szpitalu Ogólnym w Paryżu (Salpetriere), w którym znajdowały się chore umysłowo kobiety. Odtąd Pinel zyskał miano ojca psychiatrii nowożytnej.
Jego gest bywa jednak różnie interpretowany – istnieje spór pomiędzy progresywnym a nieklasycznym ujęciem historii psychiatrii1.
Pierwszy z nich zakłada fundamentalną zmianę w narracji dotyczącej obłędu. Osoby cierpiące psychicznie przestały być postrzegane jako złe (bad), a zaczęły być widziane jako szalone/chore (mad)2. Wykształciła się nowa, odrębna dziedzina wiedzy – psychiatria, która stała się bazą do tworzenia z czasem coraz bardziej humanitarnych działań terapeutycznych.
W opozycji do takiego postrzegania gestu Pinela stoi m.in. Michel Foucault, który widzi tu kolejny przykład relacji władzy. Dyscyplinowanie i izolowanie wykluczonych miałoby bowiem przyjąć nową maskę – psychiatrii nowożytnej, w której łańcuchy zastąpione zostały kaftanami bezpieczeństwa3.
Philippe Pinel to postać, która zasłynęła jednak nie tylko z ruchu oswobadzającego cierpiących psychicznie. Jest on uważany, razem z Williamem Tuke’m, za twórcę terapii moralnej, którą można uznać za prototyp psychoterapii. Była to bowiem praktyka, która wbrew użytego terminu „moralna”, nie przypominała dawnego moralnego naprostowywania osadzonych w szpitalach ogólnych. Ten rodzaj terapii wiązał się z pomocą, którą można określić jako psychologiczna. Najistotniejsza była w niej relacja tworzona pomiędzy lekarzem a pacjentem, w celu wpływania na psychikę i dobrostan pacjenta. Dzięki temu w końcu tzw. obłąkany zaczął powoli odzyskiwać podmiotowość. Należy tu podkreślić, że wielką inspiracją dla Pinela było zachowanie Marquerite Jubline Pussin, która jako żona dyrektora Bicetre, uratowała w tamtejszej placówce kilka osób poważnie cierpiących psychicznie (m.in. od śmierci głodowej). Jej działania polegały na zdobywaniu zaufania osadzonych, poprzez długie, empatyczne rozmowy i postawę akceptującą trudny stan cierpiących. Można więc nawet pokusić się o twierdzenie, że w rzeczywistości za terapią moralną stała kobieta – Madame Pussin4.
Badacze historii psychiatrii obnażają jednak także ciemną stronę opisanej terapii twierdząc, że „reformatorzy moralni, jak Tuke i Pinel, widzieli w szaleństwie załamanie wewnętrznej, racjonalnej dyscypliny chorego”5. W tym ujęciu, twierdzenia terapii moralnej stały w kontrze do twierdzeń rozwijanej już wówczas terapii fizycznej, która zajmując się organiczną stroną problemów psychicznych, a więc skupiając się na niezależnych od człowieka przyczynach chorób, potrafiła w ten sposób poprawiać niekiedy stan pacjentów6.
Terapia moralna doczekała się dalszych odsłon, również poza Francją. Z końcem XVIII wieku w Stanach Zjednoczonych, Benjamin Rush (tzw. ojciec amerykańskiej psychiatrii) zainicjował dyskusję nad terapią perswazji moralnej. Według statystyk jego metoda mogła uzyskać rezultaty leczenia bliskie metodom obecnie praktykowanym w nowoczesnych placówkach7. Prawdziwie przełomowa okazała się jednak terapia moralna w ujęciu niemieckiego romantyzmu, którą można uznać za kamień węgielny w tworzeniu się współczesnej psychoterapii. Reprezentantami tego podejścia byli m.in.: Johann C. A. Heinroth, Karl W. Ideler oraz Heinrich W. Neumann. Ich działania opierały się na dialogu z chorymi oraz – co należy podkreślić – na odwoływaniu się do potrzeb, namiętności oraz poczucia winy, w których to upatrywano powodów występowania problemów psychicznych8. Również na gruncie polskim wprowadzano podobne terapie, skupiając się na pacjencie i jego emocjach: „Po pierwsze, w leczeniu chorych psychicznie zaczęto stosować zalecenie, by lekarz towarzyszył w smutku pacjentowi. Zadaniem psychiatry nie było już więc rozweselenie smutnodurnego, lecz do jego obowiązków należało zastosowanie bardziej subtelnej metody przyzwalania pacjentowi na stan rozpaczy, w jakim się znalazł. „Zły” smutek w towarzystwie lekarza miał wybrzmieć na tyle, by stopniowo doprowadzić melancholika do zdrowia”9.
W tym miejscu należy wspomnieć krótko o jeszcze dwóch metodach, uważanych za elementy historycznie silnie łączące się z psychoterapią. Mowa o mesmeryzmie i hipnozie. Podstawą w obu przypadkach było wykorzystywanie silnej sugestii ze strony lekarza, w celu poprawy stanu pacjenta10.
XIX wiek to czas zderzenia dwóch dominujących poglądów co do przyczyn powstawania problemów psychicznych – pierwsze podejście skupiało się na somatyce i zmianach organicznych (Somatiker), drugie zaś na psychice i duchowości (Psychiker)11. Przełom XIX i XX wieku przyniósł zaś kolejną nowość. Na scenę nauki wkroczył bowiem pewien austriacki lekarz żydowskiego pochodzenia, rewolucjonizując leczenie osób cierpiących psychicznie. Owym lekarzem był Sigmund Freud, a dziełem jego życia – psychoanaliza – spadkobierczyni dorobku terapii moralnych, psychicznych i hipnozy oraz prekursorka współczesnej psychoterapii.
* Fragment obrazu załączony do artykułu: „Psyche entering Cupid’s Garden” John William Waterhouse
1 B. Dobroczyński, M. Marcinów, Niezabliźniona rana Narcyza, Kraków 2018, s. 653.
2 M. Marcinów, Historia polskiego szaleństwa, Gdańska 2021, s. 43.
3 B. Dobroczyński, M. Marcinów, Niezabliźniona rana Narcyza, Kraków 2018, s. 653.
4 Tamże, s. 654-656.
5 M. Marcinów, Historia psychiatrii, czyli pole minowe, Gdy choruje nasza psychika, Miesięcznik Znak, s. 32.
6 M. Marcinów, Historia polskiego szaleństwa, Gdańska 2021, s. 44.
7 B. Dobroczyński, M. Marcinów, Niezabliźniona rana Narcyza, Kraków 2018, s. 657.
8 Tamże, s. 657.
9 M. Marcinów, Historia polskiego szaleństwa, Gdańska 2021, s. 176.
10 M. Marcinów, Historia psychiatrii, czyli pole minowe, w Gdy choruje nasza psychika, Miesięcznik Znak, s. 33-34.
11 M. Marcinów, Historia polskiego szaleństwa, Gdańska 2021, s. 44.