Psychoterapia nowym remedium. Siła pierwsza: Psychoanaliza

with Brak komentarzy

„Uważasz się za zwolennika szkoły klasycznej czy relacyjnej? Intersubiektywnej czy Psychologii Ja? Freudowskiej, jungowskiej, kleinowskiej czy lacanowskiej? Historyczna mieszanka psychodynamicznej teorii i praktyki, od Freuda począwszy, jest przyprawiona taką liczbą konfliktów, nieporozumień i schizm, że mogłaby rywalizować z kontrowersjami wywoływanymi przez herezje średniowieczne. Może się wydawać, że praktyków skłaniającym się ku różnym szkołom łączy tak mało, iż ledwo mieszczą się pod wspólnym parasolem psychoanalizy”.

N. McWilliams,
Psychoterapia psychoanalityczna 


Myślenie o psychoterapii jako o jednej homogenicznej metodzie, wydaje się być skazane na porażkę. Sami psychoterapeuci i badacze tego obszaru mają problem z wyklarowaniem dokładnej ilości podejść, które powstały od czasów Freuda. Nie dotyczy to jedynie modalności odwołujących się do psychoanalizy, ale również innych nurtów, zakorzenionych w odrębnych teoriach psychologicznych. Co więcej wiek XX i XXI to czas ogromnego rozwoju nauki – psychiatrii, psychologii, neurologii oraz zmian filozoficznych, ideowych i społeczno-kulturowych, które finalnie znacząco wpłynęły na zwiększanie się popularności metody psychoterapeutycznej. 

Mimo że korzeni psychoterapii można poszukiwać już w XVIII wieku, to dopiero wykształcenie się psychoanalizy na przełomie XIX i XX wieku stało się kamieniem węgielnym dla tej metody. Wbrew powszechnej opinii, twórca psychoanalizy – Sigmund Freud nie był psychologiem a neurologiem. I to właśnie lekarzy tej specjalności jako pierwszych zainteresowały głębiej objawy psychosomatyczne, manifestujące się w ciałach pacjentów, bez stwierdzonej przyczyny organicznej. 

W niniejszym artykule postaram się przybliżyć zarys powstania i rozwoju psychoanalizy poprzez skrótowe przyjrzenie się historii samego Freuda. Jest to oczywiście bardzo naskórkowe ujęcie tematu, które serdecznie polecam pogłębiać, rozbudowując je także o historię innych czołowych twórców i praktyków tej metody.


Freud kształcił się m.in. w Wiedniu (gdzie ukończył studia medyczne) oraz w Paryżu, w szpitalu Satpetriere. Praktykował pod okiem neurologa Jeana-Martina Charcota, który przy leczeniu problemów ówcześnie określanych jako histeria wykorzystywał z sukcesem hipnozę. Jego działania wyraźnie wpłynęły na Freuda, inspirując młodego lekarza do poszukiwania kolejnych, niekonwencjonalnych wówczas, sposobów pomocy pacjentom. Do studentów Charcota, oprócz Freuda, należeli także inni kluczowi badacze tego okresu, m.in. Pierre Janet, który również zwrócił uwagę na istnienie poziomu nieświadomego w psychice człowieka, tak istotnego w teorii psychoanalitycznej. 

W 1895 roku Freud, razem ze swoim mentorem Josefem Breuerem – austriackim lekarzem fizjologiem, wydał przełomowe dzieło zatytułowane Studia nad histerią, które było podsumowaniem leczenia Berty Pappenheim, określanej pseudonimem – Anna O. Pacjentka ta cierpiała m.in. na: zaburzenia mowy i świadomości, halucynacje, myśli samobójcze, porażenia ciała. W pewnym momencie do palety objawów dołączył również skrajny wodowstręt, uniemożliwiający wypicie czegokolwiek. 

Przypadek Anny O. jest kluczowy z kilku powodów. Po pierwsze, przy jego okazji, badacze doszli do przełomowej myśli, zgodnie z którą objawy w ciele miałby mieć sens i wiele mówić o przyczynie problemu. Po drugie, trudności natury psychicznej miałyby być efektem przeżytej traumy (urazu psychicznego): „[…] możemy niewątpliwie wysnuć wniosek, że zdarzenie, które stało się przyczyną choroby, w jakiś sposób oddziaływało jeszcze po upływie lat, i to nie pośrednio na zasadzie łańcucha przyczynowych członów pośrednich, lecz bezpośrednio z wywołującej chorobę przyczyny, tak jak przypomniany w świadomości stanu czuwania ból psychiczny nawet po upływie dłuższego czasu potrafi wycisnąć łzy: człowiek chory na histerię cierpi w znacznej mierze na wspomnienia”1. Po trzecie zaś, przeżywana przez pacjenta trauma, miałaby być ukryta – schowana na nieświadomym poziomie umysłu pacjenta.

Bazując na tych założeniach, Anna O. została poddana leczeniu, które obejmowało hipnozę oraz tzw. terapię katartyczną (od greckiego katharsis). Narzędziem owej terapii miała być rozmowa (talking cure), a jej celem wywołanie wglądu pacjenta w problem, z którym się mierzył. Poprzez przywrócenie do świadomości zdarzenia, które wywołało dysfunkcyjne objawy oraz jego emocjonalne przeżycie, pacjent miał zostać wyleczony. W toku terapii, Anna O. finalnie powróciła świadomie do wspomnienia, które wywołało u niej wodowstręt, w efekcie czego objaw ustąpił. Anna O. nie osiągnęła co prawda pełnego zdrowia (nastąpiło to później – metoda terapii jest nieznana), jednak jej przypadek jest uważany za fundamentalny przełom w procesie powstawania psychoanalizy.

Kolejne lata pracy Freuda, to czas wykluwania się teorii psychoanalitycznej oraz burzliwych zmian w jej obszarze.  

Jednym z elementów, który uległ przeobrażeniu był temat postrzegania seksualności. To w zakazanych pragnieniach, Freud dostrzegał podłoże nerwicy. Na tym gruncie wyrosła koncepcja Kompleksu Edypa, określana jako „kompleks, nieświadomych uczuć i myśli skupiających się na pragnieniu <posiadania> rodzica o odmiennej płci i <wyeliminowaniu> rodzica tej samej płci. Według klasycznego freudowskiego poglądu, kompleks ten powstaje w stadium edypialnym, tj. w przybliżeniu między 3. a 5. rokiem życia i opisywany jest jako uniwersalny element rozwojowy, niezależny od kultury”2. 

Stworzenie teorii Kompleksu Edypa stało się więc kolejnym przełomem w psychoanalizie – Freud zmienił percepcję skupiając się na rzeczywistości psychicznej (narracyjnej), zamiast jak niegdyś na rzeczywistości materialnej (historycznej)3. Przesunął ciężar na wewnętrzny konflikt, akceptując fakt, że psychoanaliza dotyczy wnętrza człowieka, nie zewnętrza społecznego. Problemy psychiczne miały zatem nie wynikać jedynie z traumy, a leczenie nie mogło kończyć się tylko na wglądzie pacjenta w problem i odreagowaniu trudnego doświadczenia (co było podstawą teorii katartycznej).

W 1899 roku powstało kolejne znaczące dzieło Freuda – Objaśnienie marzeń sennych, w którym to „[…] marzenie senne zostało utożsamione z królewskim traktem psychoanalizy; krocząc nim analityk może najwięcej powiedzieć o głębiach życia psychicznego swych pacjentów”4. Freud dostrzegł zatem sens nie tylko w objawie psychosomatycznym, ale również w obszarze, który dotąd związany był nie z nauką a z ludycznością i literaturą piękną – w snach. Ich interpretacja, w tym poszukiwanie ukrytych znaczeń, przypominało analizę dzieł literackich. Mimo, że w pracach Freuda (i jego kontynuatorów, takich jak Carl Gustav Jung), znaleźć można odwołania do mistyki, takie spojrzenie na problematykę pacjentów nie było popularne w ówczesnych czasach. Był to bowiem okres przesycony ideami pozytywizmu, a Freud w tym zakresie nie jawił się jako rebeliant: „Wbrew Arystotelesowi, który widział w człowieku <zwierzę społeczne>, istotę obdarzoną wrodzonym popędem do życia w gromadzie, Freud twierdzi za Hobbsem, że człowiek jest z natury aspołeczny, zły, egoistyczny, anarchiczny. Jest z natury swej wrogiem wszelkiej kultury i organizacji, gdyż wymagają od niego ofiary ze wszystkich jego namiętności, instynktów i pożądań, pozbawiają go więc najpierwotniejszego, najnaturalniejszego prawa – prawa do szczęścia”5. Można uznać, że Freud nie widział więc w psychoanalizie metody przynoszącej pacjentom bezrefleksyjną błogość. Metoda ta miała doprowadzić człowieka do zdrowia, czyli stanu złożoności – pełnej wątpliwości. Natura człowieka pozostawała niezmienna. Zmieniał się jedynie sposób przeżywania ludzkich cech i potrzeb. Lekarstwem miała być tu psychoanaliza, a celem – świadomość. Bo tylko mając świadomość, można było rozumem okiełznać swoją zwierzęcość. Co warto zauważyć, takie rozumienie Freuda stawiającego granice pragnieniom, jest niezgodne z powojenną, popkulturową narracją w jego temacie.

Freud, mimo że zaliczał się do grona wyznawców rozumu, nie był ekstremistą w tej materii. Miało to swoje odzwierciedlenie w kolejnym, ogromnym przełomie badawczym, który nadszedł w 1900 roku, razem z nową pacjentką ochrzczoną mianem Dory (w rzeczywistości była to Ida Bauer). Początkowo Freud podszedł do tego przypadku tak jak miał w zwyczaju – jako autorytet, którego zadaniem jest interpretowanie słów pacjenta. Jeżeli pacjent nie był przekonany do opinii lekarza, mógł być posądzony przez niego o wyparcie. Przypadek Dory wydawał się klasyczny. Freud traktował go jako problem nerwicowy, stosując adekwatne według niego leczenie. Interpretował historię pacjentki, widząc źródło jej problemów w tłumionych uczuciach. Nie spotkało się to z aprobatą Dory, która finalnie zrezygnowała z psychoanalizy. Przypadek ten naprowadził Freuda na kilka fundamentalnych odkryć. Badacz utwierdził się w tym, że model edukacyjny nie działa leczniczo, sam intelektualny poziom to za mało na zmianę (było to twierdzenie uderzające w pozytywistyczny zachwyt rozumem). Ponadto odkrył przeniesienie, czyli stan w którym „pacjent nieświadomie odgrywa ponownie przeszłe związki i relacje, zamiast jedynie pamiętać o nich, a czyniąc tak wprowadza do terapii (leczenia) duży zasób informacji na temat swoich przyszłych relacji”6 oraz oporu, który „towarzyszy leczeniu (terapii) krok w krok. Każde pojedyncze skojarzenie, każde działanie osoby będącej w leczeniu musi liczyć się z oporem oraz reprezentuje kompromis pomiędzy siłami dążącymi w kierunku wyzdrowienia, a siłami stwarzającymi opór”7.

Dalsze lata życia zawodowego Freuda wciąż skoncentrowane były na rozwijaniu metody psychoanalitycznej, rodząc kolejne przełomowe koncepcje. Jedną z nich była stworzona w latach 20. XX wieku, trójstronna teoria: id, ego i superego. W jej ujęciu, id reprezentuje popędową, nieświadomą oraz instynktowną stronę osobowości, odwołującą się do zasady przyjemności. Ego jako najbardziej świadoma składowa, mieści się pomiędzy id a superego i jest związana z zasadą realizmu. Superego z kolei to zbiór zakazów i nakazów, norm społecznych, przyswajanych w sposób świadomy i nieświadomy. Jak łatwo zauważyć opisane tu części znacząco się od siebie różnią. Prowadzi to do stanu wojny, w którym ego jest nieustannie atakowane przez popędowy id oraz wymagające superego. W momencie kiedy niezgodność ta jest dojmująca, może pojawić się lęk. Umysł, aby poradzić sobie w tym trudnym stanie, sięga automatycznie po mechanizmy obronne, które z jednej strony mogą ratować, z drugiej zaś dodatkowo „przykrywać” rzeczywisty konflikt. Remedium staje się wtedy psychoanaliza, która ma za zadanie odkryć pierwotne konflikty ukryte w nieświadomości człowieka.

Trójstronna teoria wpisywała się w całokształt tego czym psychoanaliza zdawała się być pod koniec życia Freuda: „jako psychologia głębi umiejscawiała podstawowy konflikt wynikający z aktywności nieświadomej motywacji w wewnętrznym środowisku id, ego i superego człowieka”8. 


Mimo, że praca Freuda wzbudzała kontrowersje w środowisku naukowym, udało się temu badaczowi zgromadzić za życia liczne grono lekarzy, którzy niejako w kontynuacji, zasłynęli własnymi rozbudowanymi teoriami psychoanalitycznymi. Mowa tu o Carlu Gustavie Jungu, twórcy psychologii analitycznej9, czy postaciach takich jak Melanie Klein, Margaret Mahler, Sándor Ferenczi. Ich prace zostały docenione nie tylko na Zachodzie, wpływając również znacząco na szerokie grono polskich intelektualistów: „Ważkie tło dla psychoanalitycznego nurtu w polskiej psychiatrii i psychoterapii międzywojnia stanowił wzrost zainteresowania teorią Freuda, Junga i Alfreda Adlera w środowisku literaturoznawczym i pedagogicznym. Pojawi się tam liczna grupa autorów piszących rozprawy na ten temat. O literaturze będą przy tym pisać z pozycji psychoanalitycznej nie tylko literaturoznawcy […], ale także psycholodzy (Stefan Baley) czy psychiatrzy (Gustaw Bychowski, Stefan Borowiecki). Wśród pedagogów należałoby wymienić Jana Kuchtę […] Wypowiadać się też będą na temat psychoanalizy księża katoliccy […] i pastorowie protestanccy […] Do psychoanalizy zaczynają odwoływać się również pisarze Bruno Schulz, Witold Gombrowicz, Stanisław Ignacy Witkiewicz […]”10. Cytat ten dobrze obrazuje jak globalny był wpływ psychoanalizy, nie tylko w wymiarze medycznym – pomocy osobom cierpiącym psychicznie, czy naukowym – wpływając na rozwój nurtu psychoterapii psychodynamicznej, ale także w odniesieniu do kultury i społeczeństwa.


* Fragment obrazu załączony do artykułu: „Miranda” John William Waterhouse


1 S. Freud, J. Breuer, Studia nad histerią, Warszawa 2008, s. 14. 

2 J. Strelau, D. Doliński, Psychologia akademicka, Tom 1, Gdańska 2010, s. 99.

3 Tamże, s. 99.

4 P. Dybel, Dialog i represja, Warszawa 1995, s 119. 

5 B. Dobroczyński, M. Marcinów, Niezabliźniona rana Narcyza, Kraków 2018, s. 359. 

6 G. Gabbard, Podstawy psychiatrii dynamicznej, Warszawa 1961, s. 7. 

7 Tamże, s. 8. 

8 J. Strelau, D. Doliński, Psychologia akademicka, Tom 1, Gdańska 2010, s. 103.

9 Tamże, s. 103.

10 P. Dybel, Przywracanie pamięci. Polscy psychiatrzy XX wieku orientacji psychoanalitycznej, Kraków 2017, s. 15-16.