Z pojęciem behawioryzmu nierozerwanie połączona jest postać Johna Watsona, amerykańskiego badacza, o dwie dekady młodszego od Sigmunda Freuda, którego spojrzenie na psychologię człowieka diametralnie różniło się od tego przedstawianego przez twórcę psychoanalizy. Watson, jako autor koncepcji behawioralnej zakładał, że człowiek jako istota nie różnica się całkowicie od zwierzęcia, powinna być badana zgodnie z warunkami eksperymentów stosowanych w stosunku do świata natury. Tym samym odrzucał zainteresowanie świadomością/nieświadomością, jako czymś niemożliwym do prostego, empirycznego zbadania, skupiając się na zachowaniu oraz elementach takich jak bodziec-reakcja czy odruch warunkowy. Miało to według niego prowadzić do umieszczenia psychologii na wyższym poziomie niż dotychczas – w gronie nauk przyrodniczych1. Fascynacja tym obszarem była zresztą nieprzypadkowa. Watson, jako zwolennik idei pozytywistycznych, korzystał z dorobku podobnych mu ideowo badaczy – takich jak Iwan Pawłow, twórca słynnych badań z wykorzystaniem psów, na bazie których powstało m.in. pojęcie odruchu warunkowego, zaabsorbowane przez behawiorystów2.
1913 rok to dla Watsona i psychologii ważna data. To właśnie wtedy, amerykański badacz wydał tzw. manifest behawiorystyczny, noszący nazwę „Psychology as the behaviorist views it”. Była to radykalna odezwa, głosząca potrzebę fundamentalnych zmian w psychologii i uczynienia z niej tzw. dziedziny obiektywnej, traktującej o „nabytym zachowaniu przystosowawczym”3, negując tym samym metodę introspektywną (która skupiała się na kwestii świadomości). I to właśnie behawioryzm Watsona miał stać się narzędziem redukcjonizmu przyrodniczego, umożliwiającego tę zmianę. Mimo początkowych obaw autora, jego manifest nie został odebrany jako szokujący – twierdzenia te bowiem nie były w rzeczywistości ideą całkowicie nową. Przed amerykańskim psychologiem, podobne tezy głosili już m.in. David Hume (XVIII w.) czy Franz Joseph Galla (XIX w.). Co więcej, w środowisku naukowym od dawna nie było konsensu co do kwestii natury świadomości. Watson trafił więc na podatny grunt, próbując umieścić psychologię nie tylko daleko od pojęć znanych z psychoanalizy, ale również w oderwaniu od filozofii. Chciał aby psychologia stała się dziedziną wolną od metafizycznych wpływów. I być może amerykański badacz byłby w stanie dalej forsować swoje tezy, gdyby nie skandal obyczajowy, który pogrążył go społecznie i uniemożliwił dalszą karierę naukową. Mimo to duch behawioryzmu zdołał przetrwać, objawiając się prawie pół wieku później w pracach neobehawiorysty Burrhusa Skinnera. Skinner, w przeciwieństwie do Watsona, nie był aż tak radykalny w swoich twierdzeniach – nie odżegnywał się od filozofii. Uważał, że behawioryzm jest filozofią nauki skupioną na psychologii – przedmiocie i metodach tej dziedziny4. Swój problem z teorią nieświadomości, umieszczał raczej w kategoriach problemu badawczego. Uważał, że elementy które zgłębiała m.in. psychoanaliza, takie jak emocje czy myślenie, można badać naukowo w sposób empiryczny, tak samo jak zachowanie. Stworzył więc koncepcję będącą połączeniem myśli Watsona oraz neopozytywizmu. W swojej pracy zwracał szczególną uwagę na kwestię wzmocnień – ważnego elementu w procesie uczenia, decydującego o tym które reakcje miałyby wystąpić5. Jego twierdzenia stały się fundamentem w psychologii między 1930 a 1960 rokiem, przyciągając kolejnych naukowców, takich jak Clark Hull, czy Edward Tolman6.
Behawioryzm jako jedna z wielkich teorii psychologicznych, siłą rzeczy jest koncepcją zróżnicowaną, zmieniającą się na przestrzeni lat i pod wypływem różnych badaczy. Gdyby jednak pokusić się o określenie jej podstawowych elementów, będzie to po pierwsze – enwironmentalizm. Zakłada on, że człowiek nie różni się całkowicie od innych żyjących stworzeń, w jego przypadku środowisko jest ważnym, kształtującym czynnikiem, a doświadczenie (kar i nagród) wpływa na podejmowanie decyzji. Drugą składową jest eksperymentalizm, według którego badania empiryczne mają ukazywać m.in. które czynniki i w jaki sposób, wpływają na zachowanie człowieka. Wiedza ta ma prowadzić do możliwości manipulowania odkrytymi faktorami, a tym samym na zmianę zachowania. Trzeci i ostatni element to optymizm. Wynika z niego, że człowiek jest istotą podatną na wpływy zewnętrzne, a więc może się zmienić. Co więcej można na tę zmianę wpływać, poprzez ingerowanie w środowisko7.
Behawioryzm to jednak nie tylko teoria psychologiczna. To również baza, na której połowicznie wyrósł jeden z najpopularniejszych współcześnie nurtów psychoterapeutycznych. I tak jak w psychoterapii psychodynamicznej, dostrzec można wiele podobieństw do psychoanalizy (w szczególności w kwestii fundamentalnych pojęć, takich jak: świadomość/nieświadomość, przeniesienie, opór, ego), tak behawioryzm mieści się w powstałym w drugiej połowie XX wieku, nurcie poznawczo-behawioralnym.
Czołowym przedstawicielem tej modalności psychoterapeutycznej był Arnold Lazarus, psycholog pochodzący z Republiki Południowej Afryki. W 1958 roku zasłynął publikacją dotyczącą nowego typu psychoterapii, którą określił mianem behawioralnej. Lata praktyki, podczas której stosował wyżej wymienioną terapię w leczeniu zaburzeń depresyjnych oraz fobii, uświadomiły mu potrzebę poszerzenia podstawy teoretycznej o założenia nurtu poznawczego. Tym sposobem, w 1971 roku po raz pierwszy została opisana psychoterapia poznawczo-behawioralna8. Zgodnie z modalnością poznawczą, zaburzenia zachowania generują dysfunkcyjne myślenie. Aby temu zaradzić, należy zmienić wypaczone myślenie, w efekcie czego zachowanie powinno poprawić się. Jest to ujęcie bliskie behawioryzmowi, zgodnie z którym niepożądane zachowanie jest wyuczone – bazuje na negatywnym doświadczeniu. Aby zminimalizować lub zmienić ten stan rzeczy, należy zadbać o naukę nowych, bardziej adaptacyjnych zachowań9.
* Fragment obrazu załączony do artykułu: „Isabella and the Pot of Basil” John William Waterhouse
1 J. Strelau, D. Doliński, Psychologia akademicka, Tom 1, Gdańska 2010, s. 89.
2 S. Rathus, Psychologia współczesna, Gdańsk 2004, s. 52-53.
3 J. Strelau, D. Doliński, Psychologia akademicka, Tom 1, Gdańska 2010, s. 93.
4 Tamże, s. 90-92.
5 S. Rathus, Psychologia współczesna, Gdańsk 2004, s. 53.
6 J. Strelau, D. Doliński, Psychologia akademicka, Tom 1, Gdańska 2010, s. 95.
7 M. Seligman, E. Walker, D. Rosenhan, Psychopatologia, Poznań 2003, s. 117.
8 Arnold Lazarus¸ Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego; Dostępny w Internecie: https://psychologia.edu.pl/galeria-mistrzow/1064-lazarus-arnold.html
9 M. Seligman, E. Walker, D. Rosenhan, Psychopatologia, Poznań 2003, s. 131.